Kolejny raz zabieram Was do Włoch, ale tym razem w trochę większym składzie. Na pokładzie pojawił się mój syn, który całkiem niedawno dołączył do naszej podróżniczej ekipy i… chyba nieświadomie zmienił zasady gry. 😉
Do tej pory nasze wyjazdy często wyglądały podobnie – lista miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć, punkty do odhaczenia, plan na każdy dzień i wieczne: „zdążymy jeszcze tam pojechać?”.
Tym razem miało być inaczej.
Chciałam miejsca, w którym rano można wypić kawę bez patrzenia na zegarek, dzieci mogą biegać i raczkować 😉 po trawie, a my nie musimy każdego dnia zastanawiać się, co jeszcze zostało do zobaczenia.
Więc kiedy zaczęłam szukać miejsca idealnego na taki wyjazd, odpowiedź właściwie od razu była oczywista – Toskania. Tylko która?
Toskania i jej sześć różnych twarzy
Bo powiedzenie „lecimy do Toskanii” jest bardziej ogólne niż myślicie. No dobrze, ale… dokąd dokładnie? 😊
Toskania jest niezwykle różnorodna. W zależności od tego, którą jej część wybierzecie, możecie trafić do świata winnic i średniowiecznych miasteczek, na piaszczyste wybrzeże, w zielone góry albo pomiędzy charakterystyczne, falujące wzgórza. Każda z tych krain ma swój własny krajobraz, kuchnię, tradycje i atmosferę.
Zresztą podobnie jest z całymi Włochami. Wystarczy odwiedzić Sienę, Mediolan czy Neapol, żeby przekonać się, jak bardzo różne potrafią być poszczególne części tego samego kraju. I właśnie za to tak bardzo kocham Włochy – mam wrażenie, że za każdym razem odkrywam zupełnie nowe miejsce, choć wciąż jestem w Italii.
Dlatego jeśli planujecie wakacje w Toskanii, warto najpierw zastanowić się, czego właściwie szukacie. Bo Toskania to nie tylko słynne wzgórza Val d’Orcia i winnice Chianti.
Podróżnicy najczęściej wyróżniają tutaj sześć charakterystycznych krain:
- Chianti – kraina winnic, oliwnych gajów i malowniczych miasteczek,
- Val d’Orcia – pocztówkowa Toskania z falującymi wzgórzami i cyprysami,
- Maremma – dzikie południe Toskanii, pełne natury, gorących źródeł i średniowiecznych miasteczek,
- Versilia – nadmorska Toskania i popularne kurorty,
- Garfagnana – zielona, górzysta kraina na północy,
- Casentino – spokojna kraina lasów, zamków i górskich krajobrazów.

My krainę Val d’Orcia mieliśmy już okazję dobrze poznać podczas naszej wcześniejszej podróży po Toskanii z dziećmi, dlatego tym razem postanowiłam zobaczyć tą mniej oczywistą, spokojniejszą i bardziej naturalną część. Taką, w której zamiast kolejnych zatłoczonych punktów z listy „must see” znajdziemy małe kamienne miasteczka, lokalne trattorie i gorące źródła.
Z Pizy do Maremmy – nasza baza w sercu Toskanii
Z Wrocławia polecieliśmy prosto do Pizy, a ponieważ tym razem chcieliśmy zobaczyć przede wszystkim Maremmę. Na lotnisku odebraliśmy wcześniej zarezerwowany samochód i ruszyliśmy w kierunku południowej Toskanii. Do Montemerano (bo tam właśnie mieliśmy nocleg) jest około 200 km, a podróż samochodem zajmuje mniej więcej 2,5 godziny, zależnie oczywiście od ruchu.
Samochód okazał się zresztą najlepszym wyborem na ten wyjazd. Bo Maremma z dziećmi w naszym wydaniu zdecydowanie nie oznaczała tygodnia spędzonego wyłącznie przy hotelowym basenie. Chcieliśmy trochę pozwiedzać, trochę odpocząć i przede wszystkim poczuć klimat południowej Toskanii. Samochód daje ogromną swobodę – rano można ruszyć do średniowiecznego miasteczka, po drodze zatrzymać się przy winnicach, zajrzeć do małej włoskiej wioski, a po południu wskoczyć do term.
Relais Ciavatta – Nasz mały kawałek Toskanii
Naszą bazą został Relais Ciavatta i już po pierwszym dniu wiedziałam, że był to świetny wybór. Zatrzymaliśmy się w jednym z kameralnych domków z dwiema sypialniami, salonem z kuchnią i tarasem, na którym poranna kawa i wieczorne wino smakowały jak nigdzie indziej. 😊



Domki położone są w spokojnej części posiadłości, pomiędzy zielenią i winnicami, więc mieliśmy mnóstwo prywatności, a jednocześnie wszystkie udogodnienia były na wyciągnięcie ręki.
Dwa baseny, dużo cienia, leżaki, miejsce na piknik i zabawki basenowe – dla rodziny z dwójką dzieci – idealnie. Kiedy dzieci miały już dość pływania, czekała na nie zagroda z końmi. 😉
Na terenie posiadłości znajduje się również Osteria La Frasca, gdzie jadłam chyba najlepsze Fiocchetti di pecorino z truflami w moim życiu.
Jestem również pod wrażeniem właścicieli obiektu, ich serdeczność sprawiła, że od pierwszego dnia czułam się bardziej jak u znajomych w odwiedzinach niż w hotelu. Mieliśmy swoją prywatność, a jednocześnie świadomość, że zawsze możemy do nich podejść i o coś poprosić.
I właśnie dlatego Relais Ciavatta było dla nas czymś więcej niż tylko noclegiem w Maremmie. To był nasz mały, spokojny kawałek Toskanii – pełen ciszy, zieleni, cudownych zapachów i takiej atmosfery, w której człowiek naprawdę potrafi zwolnić.
Jeśli szukacie miejsca, w którym można schować się przed światem, odpocząć i poczuć prawdziwe włoskie dolce vita, z całego serca polecam Wam to miejsce. My już wiemy, że jeszcze tutaj wrócimy. ❤️


Maremma – dzikie oblicze Toskanii
Maremma to południowa część Toskanii, która długo pozostawała poza naszym podróżniczym radarem. To zupełnie inne oblicze regionu – mniej pocztówkowe, bardziej dzikie i zdecydowanie spokojniejsze. Maremma zachwyca średniowiecznymi miasteczkami, zielonymi wzgórzami, gorącymi źródłami i bliskością natury. Jest świetnym kierunkiem dla Was jeśli chcecie zwiedzić Toskanię z dziećmi, bo można połączyć zwiedzanie z odpoczynkiem, kąpielą w termach i niespiesznym odkrywaniem małych włoskich miejscowości.
To właśnie tutaj znajdują się trzy miejsca, które najbardziej chciałam zobaczyć: Montemerano, Saturnia i Pitigliano. I każde z nich okazało się zupełnie inne.
Montemerano z dziećmi – czy warto?
Zdecydowanie tak. Szczególnie jeśli podróżujecie z małymi dziećmi i szukacie miejsca na spokojny spacer bez pośpiechu. Miasteczko jest niewielkie, więc można je zwiedzić w kilka godzin, a spacer po jego kamiennych uliczkach jest atrakcją samą w sobie.
Ale tak naprawdę to nie uliczki zrobiły na mnie największe wrażenie. To byli ludzie.
Na każdym kroku ktoś nas zagadywał. Ktoś uśmiechał się do synka, ktoś pozdrawiał córkę, ktoś zatrzymywał się na chwilę, żeby zamienić z nami kilka słów. Nie czuliśmy się jak anonimowi turyści, którzy wpadli na chwilę zrobić kilka zdjęć. Mieliśmy wrażenie, że jesteśmy rodziną, która na moment pojawiła się w ich małym miasteczku.
Jeśli więc zastanawiacie się, co zobaczyć w Montemerano, nie szukajcie tutaj dziesiątek atrakcji. Przyjedźcie na spacer, zajrzyjcie na Piazza del Castello, zgubcie się w wąskich uliczkach, zatrzymajcie na kawę i po prostu pozwólcie sobie pobyć w tym miejscu i chłonąć atmosferę.



Ciekawostka: Montemerano znajduje się na oficjalnej liście najpiękniejszych włoskich wiosek, i to nie jest lista stworzona przez blogerów, czy influenserów. Wioska należy do włoskiego stowarzyszenia I Borghi più belli d’Italia, skupiającego szczególnie wartościowe historyczne miejscowości.
Ciekawą historię (zwłaszcza dla dzieci) ma kościół San Giorgio, w którym mieści się obraz Madonna della Gattaiola (Madonna z kocim przejściem). Jego nazwa pochodzi od okrągłego otworu znajdującego się w dolnej części drewnianego obrazu. Według popularnej opowieści otwór miał służyć jako przejście dla „kościelnego” kota.

Gdzie zjeść w Montemerano?
Jeśli zastanawiacie się, gdzie zjeść w Montemerano, mam dla Was miejsce, do którego sami wracaliśmy wielokrotnie – Trattoria Ristorante Enoteca La Cascia. To właśnie tutaj jedliśmy podczas naszego pobytu kilka razy i za każdym razem wychodziliśmy naprawdę zadowoleni.
Jeśli jesteście w Toskanii, koniecznie spróbujcie pici z truflami – to jeden z tych makaronów, które smakują najlepiej właśnie tutaj, wśród toskańskich wzgórz. A jeśli jesteście miłośnikami mięsa, zamówcie bistecca alla fiorentina, czyli słynny stek po florencku. Porcje są naprawdę ogromne, a mięso… absolutnie przepyszne. ❤️
W menu spokojnie znajdziecie też coś dla najmłodszych. Nasze dzieci mają na szczęście dość niewymagające podniebienia i po raz kolejny postawiły na swoje sprawdzone danie, czyli „mamo, poproszę suchy makaron z parmezanem”. 😂


Saturnia – gorące źródła i piękne miasteczko
Kiedy powiedziałam dzieciom, że jedziemy do Saturnii, oczywiście nie miały pojęcia, dokąd właściwie się wybieramy. 😂 Ja natomiast od dawna miałam na liście jedno miejsce – słynne Cascate del Mulino, czyli naturalne, wapienne kaskady wypełnione wodą termalną.
Woda wypływająca w tym miejscu ma około 37–37,5°C, a naturalne baseny powstały dzięki przepływowi wód termalnych przez skały.
Czy termy Saturnia są darmowe?
Tak – jeśli macie na myśli właśnie Cascate del Mulino, kąpiel w naturalnych basenach jest bezpłatna. I chyba właśnie dlatego miejsce to cieszy się tak ogromną popularnością. Nie potrzebujecie biletu ani rezerwacji, żeby wejść do naturalnych kaskad. W pobliżu znajduje się również parking (parking jest płatny).
Ale Saturnia to nie tylko darmowe termy. W okolicy działają również płatne kompleksy termalne, jeśli marzy Wam się bardziej komfortowa kąpiel, leżak, prysznic czy dodatkowe udogodnienia.
Saturnia z dziećmi – czy warto?
Tutaj zrobię małą gwiazdkę. Z małymi dziećmi warto zachować ostrożność przy naturalnych termach. Oficjalne informacje dotyczące kompleksu Terme di Saturnia wskazują, że kąpiele termalne nie są generalnie zalecane dla dzieci poniżej 2. roku życia i w przypadku maluchów warto skonsultować taką kąpiel z pediatrą. Z naszym synkiem do wody nie weszliśmy, ponieważ jest on w wieku, w którym wszystko z ogromną namiętnością wkłada do buzi i nie chcieliśmy ryzykować chorób, czy zatrucia. Synek z Tatusiem został więc na kocyku w cieniu, a my z córką mogłyśmy poszaleć 🙂
Mała rada: Jeśli planujecie kąpiel w termach, koniecznie zabierzcie ze sobą buty do wody. Kupicie je w Decathlonie za niewielkie pieniądze, a naprawdę potrafią ułatwić życie. 😉 Dno wapiennych kaskad jest kamieniste, śliskie i miejscami ostre, dlatego chodzenie po nim na bosaka, szczególnie z dziećmi, może być nie tylko niewygodne, ale też niebezpieczne.
Ciekawostka dla dzieci: Czy wiecie, że w gorących wodach Saturnii można czasami spotkać małe, czerwone robaczki? To maleńkie larwy muchówek. Ich czerwony kolor pomaga im pobierać tlen z wody, nawet w miejscach, w których tlenu jest bardzo mało.


Kiedy najlepiej odwiedzić termy Saturnia?
Jeśli marzycie o spokojniejszej atmosferze, zdecydowanie warto rozważyć wczesny poranek albo późniejsze godziny dnia. Naturalne Cascate del Mulino są dostępne przez cały rok, a ich popularność sprawia, że w sezonie potrafią być naprawdę oblegane. Zimą natomiast kontrast gorącej wody i chłodnego powietrza musi robić niesamowite wrażenie – i właśnie tę porę poleca również oficjalny portal turystyczny Toskanii.
My byliśmy w lipcu, więc tłumów oczywiście nie uniknęliśmy. 😉 Ale mimo wszystko Saturnia była dla nas jednym z tych miejsc, które po prostu trzeba zobaczyć, będąc w Maremmie.
Miasteczko Saturnia
I tutaj małe zaskoczenie – wiele osób przyjeżdża do Saturnii wyłącznie dla term i… na tym kończy swoją wizytę. A szkoda, bo miasteczko jest prześliczne!
Sama Saturnia położona jest na wzgórzu nad źródłami i ma bardzo długą historię sięgającą czasów Etrusków. W miasteczku można zobaczyć m.in. pozostałości dawnych murów, Porta Romana, kościół Santa Maria Maddalena oraz muzeum archeologiczne.
My jednak nie robiliśmy z tego dnia wielkiego zwiedzania. Po prostu przeszliśmy się po miasteczku, zajrzeliśmy w kilka uliczek i daliśmy sobie trochę czasu na niespieszne odkrywanie okolicy.
Pitigliano – miasto wykute w skale, czyli Mała Jerozolima Toskanii
Jeśli miałabym wybrać jedno miejsce w Maremmie, które zrobiło na mnie największe wrażenie już przy pierwszym spojrzeniu, chyba byłoby to Pitigliano. Wyobraźcie sobie miasto, które nie zostało po prostu zbudowane na wzgórzu, ale wygląda tak, jakby wyrosło prosto ze skały. Domy stoją jeden nad drugim na wysokim tufowym klifie, a kiedy patrzy się na Pitigliano z oddali, naprawdę trudno uwierzyć, że ludzie mieszkają w tym niezwykłym miejscu od setek lat.
I rzeczywiście – historia żydowskiej społeczności jest tutaj bardzo ważną częścią miasta. W XVI i XVII wieku w Pitigliano powstała jedna z najważniejszych społeczności żydowskich w Toskanii, a do dziś można odwiedzić dawną dzielnicę żydowską, synagogę i piekarnię chleba.

Pitigliano z dziećmi – czy warto?
Zdecydowanie! Tylko nie nastawiajcie się na szybkie „odhaczenie” kilku atrakcji. Pitigliano najlepiej odkrywać powoli – spacerując po wąskich uliczkach, zaglądając w zaułki i co chwilę zatrzymując się, żeby spojrzeć na widok.



Ciekawostka: w Pitigliano można spróbować deseru o dość nietypowej nazwie – sfratto. Słowo sfratto oznacza po włosku „eksmisję”. I nie jest to przypadek. Ten tradycyjny żydowski deser z Maremmy powstał w związku z historią żydowskiej społeczności Pitigliano. Jego podłużny kształt przypomina kij, którym w przeszłości pukano do drzwi żydowskich mieszkańców, nakazując im opuszczenie domów i przeniesienie się do getta.
Sfratto to cienkie ciasto wypełnione masą z miodu, orzechów, skórki pomarańczowej i przypraw, między innymi gałki muszkatołowej i cynamonu. Ma charakterystyczny, długi kształt przypominający właśnie kij, jest strasznie słodki, ale naprawdę dobry.❤️

Podsumowanie – Maremma z dziećmi. Czy warto?
I tak właśnie wyglądała nasza krótka wyprawa – bez pośpiechu, bez listy atrakcji, które trzeba koniecznie odhaczyć i bez codziennego biegania od punktu do punktu. Tym razem chciałam, żeby podróż była przede wszystkim odpoczynkiem i czasem spędzonym razem. I chyba właśnie dlatego zapamiętam ją tak dobrze.
Montemerano pokazało nam tę spokojną, kamienną Toskanię, w której można po prostu spacerować, zatrzymać się na kawę i porozmawiać z mieszkańcami. Saturnia dała nam trochę termalnego szaleństwa i jedną z tych atrakcji, które naprawdę zostają w pamięci. A Pitigliano zachwyciło nas widokiem, historią i uliczkami, po których można włóczyć się bez konkretnego planu.
Do tego mieliśmy nasz mały kawałek Toskanii w Relais Ciavatta, gdzie mogliśmy zwolnić, popływać, nakarmić konie, zjeść pyszne jedzenie i po prostu pobyć razem.
I chyba właśnie tego potrzebowałam najbardziej.
Maremma okazała się dla nas Toskanią trochę inną niż ta, którą znaliśmy wcześniej. Mniej pocztówkową, mniej oczywistą, za to spokojną, autentyczną i pełną małych momentów, które zostają w głowie na długo. Czy warto odwiedzić Maremmę z dziećmi?
Zdecydowanie tak. ❤️
Jeśli szukacie miejsca na rodzinne wakacje, podczas których chcecie połączyć zwiedzanie z odpoczynkiem, dobrą kuchnią, naturą i włoskim dolce vita bez tłumów turystów w sezonie wysokim, południowa Toskania może Was naprawdę zaskoczyć.
Prezent dla was❤️
Aby dzieci nie tylko podróżowały z nami, ale też naprawdę odkrywały Włochy, przygotowałam dla nich mały „Podręcznik Włoskiego Odkrywcy”. Znajdziecie w nim ciekawostki o miejscach, które odwiedziliśmy (i które mieliśmy w planach, ale nie starczyło czasu) – od Montemerano i Saturnii, przez Ogród Tarota i Civita di Bagnoregio, aż po Orvieto i Porto Santo Stefano. Są też misje małych odkrywców, podróżne bingo, quiz, słowniczek podstawowych włoskich słów, miejsce na pieczątki i naklejki oraz zadania kreatywne. Chciałam, żeby dzieci miały coś, co pozwoli im lepiej poznać miejsca, do których jedziemy, a jednocześnie zamieni zwykłe zwiedzanie w małą przygodę. ❤️
Całość przygotowałam w formie PDF-u do samodzielnego wydrukowania – jeśli wybieracie się z dziećmi do Toskanii lub po prostu planujecie rodzinną podróż do Włoch, może i Wam się przyda. 😊





