Tym razem zamiast rodzinnego wyjazdu postawiłyśmy na babski weekend we Włoszech. Tylko my, włoskie słońce, pyszne jedzenie i kilka dni totalnego resetu. ❤️
Trafiłyśmy na tanie bilety z Krakowa do Neapolu, a kilka minut później miałyśmy już zarezerwowane loty. Choć lądowałyśmy w Neapolu, naszym głównym celem było jedno z najpiękniejszych miejsc we Włoszech – Wybrzeże Amalfitańskie. Jako bazę wypadową wybrałyśmy Sorrento, skąd planowałyśmy odkrywać Capri, Positano, Amalfi, Pompeje i Wezuwiusz.
Przez pięć dni udało nam się zobaczyć naprawdę sporo. Co najlepsze, cały wyjazd zorganizowałyśmy bez wynajmowania samochodu. Korzystałyśmy z promów, autobusów, pociągów i wycieczek zorganizowanych, dzięki czemu nie musiałyśmy martwić się korkami, parkowaniem ani jazdą po słynnych serpentynach Wybrzeża Amalfitańskiego.
Dzień 1. Kraków – Neapol – Sorrento
Do Neapolu dotarłyśmy jeszcze przed południem. Ponieważ do zameldowania w apartamencie było jeszcze kilka godzin, zostawiłyśmy walizki w przechowalni bagażu i ruszyłyśmy na pierwszy spacer po mieście.
Neapol w jeden dzień – idealny początek podróży
Choć Neapol miał być dla nas jedynie przystankiem w drodze do Sorrento, szybko okazało się, że kilka godzin to zdecydowanie za mało, aby poznać to niezwykłe miasto.
Podczas spaceru udało nam się zobaczyć między innymi Via dei Tribunali, Porta Capuana, Kościół czaszek, dzieło Banksy’ego, Busto di Pulcinella, Spaccanapoli, klimatyczne Quartieri Spagnoli, słynny mural Maradony, klasztor Santa Chiara oraz magiczną Via San Gregorio Armeno, gdzie Boże Narodzenie trwa przez cały rok.
Neapol okazał się dokładnie taki, jak go sobie wyobrażałyśmy – głośny, chaotyczny, pełen kontrastów i absolutnie niepowtarzalny. To miasto, które nie próbuje nikomu się przypodobać. Albo je pokochacie, albo będziecie próbować je zrozumieć jeszcze długo po powrocie.
Ponieważ zobaczyłyśmy tam znacznie więcej, niż planowałyśmy, przygotowałam osobny przewodnik po mieście. Jeśli zastanawiacie się, co warto zobaczyć w Neapolu, gdzie zjeść najlepszą pizzę i czy Neapol jest bezpieczny, koniecznie zajrzyjcie do artykułu „Neapol w jeden dzień – co zobaczyć, gdzie zjeść i czy Neapol jest bezpieczny?”.
Jak dojechać z centrum Neapolu do Sorrento?
Po kilku godzinach spacerowania po Neapolu ruszyłyśmy dalej – do Sorrento, które miało być naszą bazą wypadową przez kolejne dni. Z dworca Napoli Centrale można dostać się tam na dwa sposoby.
Circumvesuviana jest najtańszą opcją, ale bywa bardzo zatłoczona.
Campania Express jest droższy, ale zdecydowanie wygodniejszy. Klimatyzowane wagony, gwarantowane miejsca siedzące i dużo większy komfort podróży sprawiają, że przy podróży z walizkami warto dopłacić. My wybrałyśmy właśnie tę opcję i po około godzinie wysiadłyśmy w centrum Sorrento.
Dzień 2. Pompeje i Wezuwiusz w jeden dzień
Drugiego dnia naszego babskiego wyjazdu postanowiłyśmy na chwilę zamienić lazurowe morze i kolorowe uliczki na spotkanie z historią. W planie miałyśmy dwa miejsca, które od dawna znajdowały się na naszej podróżniczej liście marzeń – Wezuwiusz i Pompeje.
Tym razem odpuściłyśmy samodzielne organizowanie transportu i zarezerwowałyśmy wycieczkę przez GetYourGuide. Była to jedna z lepszych decyzji podczas całego wyjazdu. Nie musiałyśmy martwić się biletami, przesiadkami ani logistyką. Rano zostałyśmy odebrane z centrum Sorrento, a niecałą godzinę później stałyśmy już u podnóża najsłynniejszego wulkanu Europy.
Polecajka: jeśli planujecie zwiedzać Pompeje i Wezuwiusz w ramach wycieczki zorganizowanej, z czystym sumieniem mogę polecić organizatora HP Travel. Od początku do końca wszystko było świetnie zorganizowane. Nasza przewodniczka w bardzo ciekawy sposób opowiadała o historii Wezuwiusza i Pompejów, dzięki czemu zwiedzanie było znacznie ciekawsze niż samodzielny spacer po ruinach.
Ogromnym plusem okazał się również lunch wliczony w cenę wycieczki. Był naprawdę pyszny, a do obiadu oczywiście nie zabrakło włoskiego wina. ❤️
Podczas zwiedzania otrzymałyśmy również wodę, a na zakończenie czekała na nas jeszcze mała niespodzianka – sympatyczny upominek w postaci figurki Wezuwiusza.
To jedna z tych wycieczek, po których ma się poczucie, że organizator naprawdę dba o uczestników, a nie tylko realizuje kolejny punkt programu.

Wejście na Wezuwiusz i widoki na Zatokę Neapolitańską
Przed wyjazdem zastanawiałam się, czy wejście na Wezuwiusz jest trudne i naprawdę spodziewałam się znacznie bardziej wymagającej trasy. Tymczasem trasa okazała się dużo łatwiejsza, niż przypuszczałyśmy.
Większość wysokości pokonuje się autobusem, a do przejścia pozostaje jedynie ostatni odcinek prowadzący do krateru. Szlak cały czas delikatnie pnie się pod górę, ale jest stosunkowo krótki i nie wymaga szczególnej kondycji. Jeśli bez problemu pokonujecie kilka pięter schodów, spokojnie poradzicie sobie również tutaj.
Po drodze coraz częściej zatrzymywałyśmy się nie z powodu zmęczenia, ale dla widoków. Panorama Zatoki Neapolitańskiej wygląda stąd naprawdę spektakularnie, a każdy kolejny zakręt odsłania jeszcze piękniejsze krajobrazy.
Co zabrać na Wezuwiusz – praktyczne wskazówki
Choć sam spacer nie należy do trudnych, warto odpowiednio się przygotować. My zabrałyśmy:
- wygodne buty trekkingowe,
- wodę,
- okulary przeciwsłoneczne,
- krem z filtrem,
- nakrycie głowy,
- lekką kurtkę lub wiatrówkę.
I właśnie kurtka okazała się jednym z najlepszych pomysłów. Na dole panował typowy włoski upał, ale na szczycie wiatr był na tyle silny, że dodatkowa warstwa ubrania bardzo się przydała.
Wezuwiusz z dziećmi – czy to dobry pomysł?
Dla tych, którzy zastanawiają się, czy na Wezuwiusz można wejść z dziećmi mam dobrą wiadomość – można. 😉 Podczas naszej wizyty spotkałyśmy sporo rodzin podróżujących z dziećmi, nawet kilkuletnimi. Trasa nie jest długa ani technicznie wymagająca, dlatego większość dzieci bez problemu sobie z nią radzi.
Warto jedynie pamiętać o zabraniu odpowiedniej ilości wody i ochronie przed słońcem, ponieważ po drodze praktycznie nie ma cienia.


Zwiedzanie Pompejów – spełnienie podróżniczego marzenia
Po zejściu z Wezuwiusza ruszyłyśmy do miejsca, które od lat znajdowało się na naszej liście marzeń. Doskonale pamiętam zdjęcia Pompejów w szkolnym podręczniku do historii. Już wtedy marzyłam, żeby kiedyś zobaczyć to miejsce na własne oczy.
Pompeje przerosły wszystkie moje wyobrażenia. Spodziewałam się ruin. Kilku zachowanych budynków. Kilku uliczek. Tymczasem Pompeje okazały się wspaniale zachowanym, ogromnym miastem.
Spacerując kamiennymi ulicami, miałyśmy wrażenie, jakby mieszkańcy opuścili je zaledwie chwilę wcześniej. Zachowały się domy, świątynie, sklepy, termy, place, a nawet dawne bary i punkty gastronomiczne. To właśnie skala tego miejsca zrobiła na nas największe wrażenie.
Pompeje – jedno z najbardziej niezwykłych miejsc we Włoszech
Jeśli zastanawiacie się, czy warto odwiedzić Pompeje, nasza odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak. To jedno z najbardziej niezwykłych miejsc, jakie widziałyśmy podczas całego wyjazdu.
Pompeje nie są kolejnym zabytkiem do odhaczenia z listy atrakcji. To możliwość spaceru po prawdziwym mieście sprzed niemal dwóch tysięcy lat. Na ulicach wciąż widać koleiny pozostawione przez wozy. Na ścianach zachowały się fragmenty fresków i mozaik. Można zajrzeć do dawnych sklepów, piekarni czy miejsc spotkań mieszkańców.
Ile czasu przeznaczyć na zwiedzanie Pompejów?
Jedno jest pewne – więcej, niż początkowo zakładacie.
Teren stanowiska archeologicznego jest ogromny i spokojnie można spędzić tutaj cały dzień. Jeśli jednak planujecie połączyć Pompeje z wejściem na Wezuwiusz, warto przeznaczyć na zwiedzanie minimum 3–4 godziny.
My po tym czasie miałyśmy wrażenie, że zobaczyłyśmy dopiero część tego niezwykłego miasta.
Czy warto zwiedzać Pompeje z przewodnikiem?
Moim zdaniem zdecydowanie warto. Z zewnątrz wiele budynków wygląda podobnie i bez dodatkowych wyjaśnień łatwo przeoczyć najciekawsze historie. Dopiero przewodnik pokazał nam, jak nowoczesnym miastem były Pompeje.
Mieszkańcy korzystali z bieżącej wody, kanalizacji, publicznych łaźni i świetnie rozwiniętej sieci handlowej. Jak na I wiek naszej ery było to prawdziwe cywilizacyjne osiągnięcie.
Historia zagłady Pompejów i poruszające odlewy mieszkańców
To właśnie ta część zwiedzania wywołała w nas najwięcej emocji. W 79 roku naszej ery Wezuwiusz wyrzucił w powietrze ogromne ilości popiołu, pyłu i toksycznych gazów. To nie lawa okazała się największym zagrożeniem, lecz niezwykle gorąca chmura pędząca w stronę miasta z ogromną prędkością (ok 150km/h).
Katastrofa rozegrała się w ciągu zaledwie kilkunastu minut. Ludzie ginęli na ulicach, w domach i podczas codziennych czynności. Wielu nie zdążyło nawet podjąć próby ucieczki.
Najbardziej poruszające są zachowane do dziś odlewy ofiar. Podczas zwiedzania widziałyśmy sylwetki ludzi uchwycone dokładnie w chwili śmierci – skulonych, próbujących zasłonić twarz przed gorącym pyłem.
I właśnie dlatego Pompeje stały się dla nas jednym z najbardziej poruszających i zapadających w pamięć miejsc podczas całego wyjazdu. ❤️



Dzień 3. Capri – miłość od pierwszego wejrzenia
Jeśli ktoś zapyta mnie, czy warto odwiedzić Capri, odpowiem bez najmniejszego wahania: zdecydowanie tak! To właśnie Capri skradło nasze serca i okazało się najpiękniejszym miejscem całego wyjazdu. Niestety, było też zdecydowanie najdroższym 😄
Czy Capri da się zwiedzić w jeden dzień?
Capri spokojnie można odwiedzić podczas jednodniowej wycieczki, ale ostrzegam – wyjedziecie stąd z ogromnym niedosytem.
Nam nie udało się zobaczyć wszystkiego, z naszej listy, a prom powrotny odpływał zdecydowanie za szybko. Już podczas rejsu do Sorrento pomyślałam, że następnym razem zostanę tutaj przynajmniej na dwie noce. Zdecydowanie tu wrócę!
Anacapri i Monte Solaro – najpiękniejsze widoki na Capri
Po dopłynięciu do Marina Grande nie zatrzymywałyśmy się długo w porcie. Naszym pierwszym celem było Anacapri – spokojniejsze, mniej zatłoczone i zdecydowanie bardziej klimatyczne oblicze wyspy.
To właśnie stąd wyruszyłyśmy na Monte Solaro, najwyższy punkt Capri. Na górę prowadzi słynna kolejka krzesełkowa, która sama w sobie jest już atrakcją. A widoki? Powiem tylko tyle – żadne zdjęcie nie oddaje tego, co można zobaczyć na własne oczy.
Turkusowe morze, strome klify wpadające prosto do wody, ukryte zatoczki i bezkres Morza Tyrreńskiego tworzą krajobraz, który wygląda bardziej jak pocztówka niż rzeczywistość. To bez dwóch zdań jeden z najpiękniejszych punktów widokowych, jakie widziałyśmy we Włoszech.


Ogrody Augusta i słynna Via Krupp
Kolejnym miejscem, które absolutnie nas zachwyciło, były Ogrody Augusta. To właśnie stąd rozciąga się jeden z najbardziej rozpoznawalnych widoków na Capri. Jeśli kiedykolwiek oglądaliście pocztówki lub przewodniki po wyspie, istnieje spora szansa, że zdjęcie zostało zrobione właśnie tutaj.
Mała ciekawostka: mimo swojej nazwy ogrody nie mają nic wspólnego z cesarzem Augustem. Zostały założone na początku XX wieku przez niemieckiego przemysłowca Friedricha Alfreda Kruppa, który zakochał się w Capri i postanowił stworzyć tutaj wyjątkowy ogród pełen egzotycznej roślinności.


Największą gwiazdą tego miejsca jest bez wątpienia Via Krupp – spektakularna droga wykuta w skalnym klifie, która serpentynami schodzi w kierunku morza. Patrząc z góry na jej idealne zakręty, trudno uwierzyć, że powstała ponad sto lat temu.
Niestety czas gonił bezlitośnie i nie udało nam się nią przejść. Powód numer 10000, dla którego jeszcze kiedyś wrócimy na Capri. 😉

Ciekawostka: Via Krupp to jedna z najbardziej spektakularnych dróg na Capri. Ta wykuta w stromym klifie serpentyna została zbudowana na początku XX wieku na zlecenie niemieckiego przemysłowca Friedricha Alfreda Kruppa, aby połączyć jego rezydencję z mariną. Jeśli będziecie mieć taką możliwość, koniecznie wybierzcie się na spacer tą trasą.🙂
Capri poza przewodnikiem – najpiękniejsze są boczne uliczki
Choć największe atrakcje naprawdę robią wrażenie, to właśnie podczas spacerów bez planu Capri pokazało nam swoje najpiękniejsze oblicze.
Wystarczy skręcić w jedną z bocznych uliczek, aby znaleźć się w zupełnie innym świecie. Białe domy ozdobione kolorowymi okiennicami, kaskady bugenwilli zwisające z balkonów, eleganckie butiki i niewielkie kawiarnie sprawiają, że można spacerować tutaj godzinami.
To jedno z tych miejsc, gdzie warto od czasu do czasu schować mapę do plecaka i po prostu dać się zgubić.


Marina Grande – idealne zakończenie dnia na Capri
Choć większość turystów traktuje Marina Grande jedynie jako punkt przesiadkowy między promem a centrum wyspy, my postanowiłyśmy zakończyć właśnie tutaj nasz dzień.
Usiadłyśmy nad morzem, wystawiłyśmy twarze do słońca i jeszcze przez chwilę chłonęłyśmy atmosferę Capri. Nigdzie się już nie spieszyłyśmy. I chyba właśnie wtedy dotarło do nas, że Capri nie bez powodu uchodzi za jedną z najpiękniejszych wysp Europy.
To miejsce, które zachwyca nie tylko widokami, ale przede wszystkim atmosferą. A my? Cóż… zostawiłyśmy tam kawałek serca. ❤️

Dzień 4. Positano i Amalfi
Czwartego dnia naszego włoskiego weekendu budzik zadzwonił wyjątkowo wcześnie. Plan był ambitny – chciałyśmy zobaczyć Positano, jak i Amalfi w jeden dzień, więc każda godzina była na wagę złota.
Choć z Sorrento do Positano można wygodnie dopłynąć promem, zależało nam na tym, aby dotrzeć tam jeszcze przed największym napływem turystów. Marzyłyśmy o spacerze po pustych uliczkach i zdjęciach bez tłumów w tle. Dodatkowo autobus okazał się znacznie tańszą opcją, więc wybór był prosty.
O 7:40 wsiadłyśmy do autobusu i po około 40 minutach jazdy malowniczą trasą wzdłuż wybrzeża byłyśmy już w Positano. Gotowe na spotkanie z miejscem, które od lat pojawiało się na naszej podróżniczej liście marzeń.
Jak dostać się z Sorrento do Positano?
Jeśli planujecie odwiedzić Positano bez samochodu, macie kilka możliwości.
Najpopularniejsze są promy oraz autobusy kursujące pomiędzy Sorrento a Positano. Oczywiście można również skorzystać z prywatnego transferu, ale ceny potrafią przekroczyć nawet 200 euro za przejazd w obie strony, więc szybko skreśliłyśmy tę opcję z listy. 😉
Wiele osób rozważa także wynajęcie samochodu. Szczerze? My byśmy się na to nie zdecydowały. Droga biegnąca wzdłuż wybrzeża jest wąska, kręta i często zakorkowana, a znalezienie miejsca parkingowego graniczy z cudem. Naszym zdaniem auto daje tutaj więcej stresu niż swobody.
Prom z Sorrento do Positano
Jeśli zależy Wam na pięknych widokach i podróży bez korków, prom będzie świetnym wyborem. Odpływa z portu Marina Piccola w Sorrento i dopływa bezpośrednio do Positano.
Do wyboru jest kilka przewoźników i różne rodzaje połączeń. Najszybsze promy pokonują trasę w około 30 minut, inne płyną 40–60 minut. Ceny biletów w jedną stronę zwykle wahają się między 85 a 110 zł, w zależności od przewoźnika i terminu podróży.
Warto pamiętać, że pierwsze promy zazwyczaj wypływają około godziny 9:00, dlatego jeśli zależy Wam na zwiedzaniu Positano bez tłumów, autobus może okazać się lepszym rozwiązaniem.
Do sprawdzania rozkładów i zakupu biletów polecam aplikację Omio – korzystałyśmy z niej podczas całego wyjazdu i bardzo ułatwiła nam planowanie transportu.
Autobus z Sorrento do Positano
My wybrałyśmy autobus SITA Sud i była to świetna decyzja. Autobusy odjeżdżają spod dworca w Sorrento, kursują regularnie przez cały dzień, a bilet kosztuje około 12 zł za osobę.
Dużą zaletą tej opcji są bardzo wczesne kursy – pierwsze autobusy ruszają już około 6:30 rano. Dzięki temu można dotrzeć do Positano jeszcze przed największym napływem turystów, spokojnie pospacerować po pustych uliczkach i zrobić zdjęcia bez tłumów w tle. To właśnie z tego powodu zdecydowałyśmy się na autobus zamiast promu i był to pomysł doskonały. 🙂
Co zobaczyć w Positano?
Już po kilku minutach wiedziałyśmy, że Positano nie bez powodu jest jednym z najbardziej fotografowanych miejsc we Włoszech.
Kolorowe domy przyklejone do stromego klifu, wąskie uliczki pełne kwiatów, turkusowe morze i wszechobecny zapach cytryn sprawiają, że wygląda bardziej jak scenografia filmowa niż prawdziwe miasto.
Podczas spaceru odwiedziłyśmy między innymi:
- Piazza dei Mulini,
- Kościół Santa Maria Assunta z charakterystyczną majolikową kopułą,
- Spiaggia Grande,
- punkt widokowy przy Via Monte.
Każdy kolejny zakręt odsłaniał jeszcze piękniejszy widok.
Słynny taras Delicatessen
Nie mogłyśmy również pominąć miejsca, które szturmem podbiło Instagrama.
Taras Delicatessen zachwyca kolorową ceramiką, cytrynowymi dekoracjami i widokiem, który dosłownie odbiera mowę. Wejście kosztuje 10 euro od osoby, ale naszym zdaniem warto potraktować to jako małą inwestycję w jedne z najładniejszych zdjęć z całego wyjazdu. ❤️






Amalfi – serce wybrzeża, które nas rozczarowało
Koło południa z Positano popłynęłyśmy promem do Amalfi. I tutaj spotkało nas największe zaskoczenie całego wyjazdu. Przed wyjazdem słyszałyśmy o Amalfi same zachwyty, dlatego nasze oczekiwania były naprawdę wysokie.
Naprawdę ładny jest Piazza Duomo z monumentalną katedrą górującą nad miastem. Spacerowałyśmy również po okolicznych uliczkach, odwiedziłyśmy Plac Flavio Gioia i zatrzymałyśmy się przy charakterystycznej fontannie Cape e Ciucci.

Cytrynowe lody obowiązkowe 🍋
Skoro Amalfi słynie z cytryn, nie mogłyśmy wyjechać stąd bez spróbowania lokalnych lodów.
Cytrynowe gelato okazało się idealnym sposobem na chwilę odpoczynku po zwiedzaniu. W końcu na Wybrzeżu Amalfitańskim cytryny są niemal tak ważne jak pizza w Neapolu. 😉

Na zakończenie dnia usiadłyśmy jeszcze na plaży przy porcie, chłonąc ostatnie promienie słońca i widok morza. Wieczorem wróciłyśmy do Sorrento, powoli żegnając się z tym niezwykłym regionem Włoch.
Dzień 5. Sorrento – najlepsza baza wypadowa na Wybrzeże Amalfitańskie
Choć większość turystów traktuje Sorrento jedynie jako przystanek w drodze na Capri, do Positano czy Amalfi, dla nas okazało się ono drugim domem.
To właśnie tutaj spędziłyśmy nasz długi włoski weekend i już po pierwszym dniu wiedziałyśmy, że był to strzał w dziesiątkę. Sorrento jest zadbane, klimatyczne i zdecydowanie spokojniejsze niż Neapol. Ma wszystko, czego potrzeba podczas krótkiego wyjazdu – piękne widoki, świetne restauracje, urocze uliczki i doskonałe połączenia z najważniejszymi atrakcjami regionu.
Nie bez znaczenia jest również fakt, że noclegi są tutaj zazwyczaj tańsze niż w Positano czy Amalfi, a o cenach na Capri nawet nie wspominając. 😉
Dlaczego warto nocować w Sorrento?
Jeśli planujecie zobaczyć Capri, Positano, Amalfi, Pompeje czy Wezuwiusz, trudno znaleźć lepszą bazę wypadową.
To właśnie z Sorrento każdego dnia wyruszałyśmy na kolejne przygody i ani razu nie miałyśmy problemu z transportem. Bez trudu można stąd dostać się:
- promem na Capri,
- autobusem lub promem do Positano i Amalfi,
- pociągiem lub autobusem do Pompejów i Neapolu,
- na zorganizowane wycieczki na Wezuwiusz.
Dzięki temu przez cały pobyt obyłyśmy się bez samochodu, co na Wybrzeżu Amalfitańskim okazało się ogromnym ułatwieniem.
Nasz nocleg w Sorrento
Podczas pobytu zatrzymałyśmy się w Maison Degli Archi i było to jedno z tych miejsc, które wspomina się jeszcze długo po powrocie do domu.
Apartament był przepiękny, bardzo czysty i świetnie wyposażony, a jego lokalizacja okazała się wręcz idealna. Mieścił się w centrum miasta, blisko dworca, portu, jak i ulubionych restauracji.
Wiecie co jeszcze mnie zachwyciło? Imma zostawiła nam prawdziwą włoską kawiarkę, pyszną kawę i prześliczne filiżanki! Zobaczcie jak cudnie zaczynały się nasze poranki w Maison Degli Archi ❤️❤️❤️

Największym skarbem tego miejsca była jednak właścicielka Imma❤️. Niezwykle serdeczna, pomocna i pełna pozytywnej energii. Była dla nas tak kochana, ze od pierwszych chwil czułyśmy się bardziej jak przyjaciółki, które wpadły z wizytą niż turystki wynajmujące nocleg. 🙂 Jestem przekonana, że jeszcze tu wrócę!
Co warto zobaczyć w Sorrento?
Największą atrakcją Sorrento okazało się dla nas… samo Sorrento. To jedno z tych miejsc, gdzie nie trzeba odhaczać kolejnych punktów z listy atrakcji. Wystarczy spacerować, zaglądać w boczne uliczki i chłonąć atmosferę miasta.
Kolorowe kamienice, ukwiecone balkony, eleganckie sklepiki, niewielkie restauracje i widoki na Zatokę Neapolitańską sprawiają, że nawet zwykły spacer staje się tutaj atrakcją.
Jeśli jednak chcecie zobaczyć najciekawsze miejsca, koniecznie zajrzyjcie do:
- Historycznego centrum,
- Piazza Tasso – serca miasta,
- Marina Grande – dawnej dzielnicy rybackiej,
- Marina Piccola – portu promowego,
- Villa Comunale z jednym z najpiękniejszych punktów widokowych,
- Lokalnych gajów cytrynowych.
- I Giardini di Cataldo – restauracja, plantacja cytryn i limoncello
- Sklepiki z ozdobami bożonarodzeniowymi – tak otwarte cały rok. Przyznam, że to dość osobliwe uczucie – spacerować po rozgrzanych słońcem ulicach w środku lata, by po chwili znaleźć się w miejscu wypełnionym choinkowymi bombkami, szopkami i świątecznymi melodiami.😊





Sorrento pachnące cytrynami – I Giardini di Cataldo
Jest duża szansa, że już po kilku godzinach pobytu zakochacie się w Sorrento tak samo jak my. To miasto dosłownie pachnie cytrynami. 🍋 Są wszędzie – na drzewach, witrynach sklepów, ceramice, obrusach, magnesach, kosmetykach i oczywiście w restauracyjnych menu.
Jeśli miałabym wskazać jedno miejsce, które najlepiej oddaje klimat Sorrento, bez wahania wybrałabym I Giardini di Cataldo. Ten niewielki rodzinny ogród cytrynowy znajduje się zaledwie kilka minut spacerem od centrum miasta, a po przekroczeniu jego bramy można odnieść wrażenie, że czas płynie tu znacznie wolniej. Między rzędami drzew unoszą się intensywne cytrusowe aromaty, a wszechobecna zieleń daje przyjemne wytchnienie od miejskiego zgiełku.
To właśnie tutaj można zobaczyć słynne cytryny z Półwyspu Sorrentyńskiego, z których powstaje lokalne limoncello. Na miejscu działa niewielki sklepik i punkt degustacyjny, gdzie można spróbować różnych wariantów tego kultowego włoskiego likieru, a także cytrynowych kremów, dżemów czy słodyczy.
Jeśli odwiedzacie Sorrento, koniecznie wpiszcie I Giardini di Cataldo na swoją listę. To właśnie tutaj można poczuć prawdziwy smak, zapach i atmosferę tego niezwykłego zakątka Włoch.


Czy Wybrzeże Amalfitańskie da się zwiedzić bez samochodu?
Jak najbardziej! Przez cały pobyt nie wynajmowałyśmy samochodu. Korzystałyśmy z:
- pociągów,
- autobusów,
- promów,
- wycieczek zorganizowanych.
Dzięki temu nie musiałyśmy martwić się o korki, parkowanie ani stresującą jazdę po słynnych serpentynach Wybrzeża Amalfitańskiego. Czy ponownie wybrałybyśmy Sorrento jako bazę wypadową? Bez najmniejszych wątpliwości.
To miejsce ma wszystko, czego szukałyśmy podczas włoskiego weekendu – piękne widoki, świetną lokalizację, włoski klimat i znacznie mniej chaosu niż Neapol. A do tego pozwala każdego dnia budzić się z myślą, że najpiękniejsze zakątki południowych Włoch są dosłownie na wyciągnięcie ręki. ❤️
Podsumowanie naszego babskiego weekendu na Wybrzeżu Amalfitańskim
Ten wyjazd był mieszanką wszystkiego, za co kochamy podróżowanie – pięknych widoków, włoskiego jedzenia, spontanicznych przygód, długich rozmów i miejsc, które zostają w pamięci na długo po powrocie do domu.
Neapol zaskoczył nas swoją autentycznością i energią. Pompeje przypomniały, jak fascynująca potrafi być historia. Wezuwiusz pozwolił spojrzeć na Zatokę Neapolitańską z zupełnie innej perspektywy. Positano zachwyciło bajkowymi widokami, a Capri bezapelacyjnie skradło nasze serca i zostało największym hitem całego wyjazdu.
Gdybyśmy miały wskazać jedno miejsce, do którego wróciłybyśmy jutro, byłoby to właśnie Capri. Gdybyśmy miały wybrać najlepszą bazę wypadową – bez wahania postawiłybyśmy na Sorrento.
Czy pięć pełnych dni wystarczy, aby zobaczyć Wybrzeże Amalfitańskie? Tak. Czy będą wystarczające, żeby się nim nacieszyć? Zdecydowanie nie. 😄
Wracałyśmy do Polski z setkami zdjęć, lekkim niedosytem i długą listą miejsc, które zostawiamy „na następny raz”. Bo właśnie takie są Włochy – zawsze sprawiają, że chce się wrócić.
Jeśli zastanawiacie się, czy warto zaplanować babski weekend na Wybrzeżu Amalfitańskim, odpowiedź może być tylko jedna: warto. A później pozostaje już tylko kupić bilety i przekonać się o tym na własnej skórze.
Arrivederci, Italia! ❤️
