Każda z nas czasem musi uciec od codzienności — dzieci, obowiązków, zakupów, prania i tego niekończącego się „mamoooo!”. Naszym lekarstwem na wszystko są krótkie city breaki, które organizujemy co jakiś czas: 3–4 noce, zero pośpiechu, 100% babskiego klimatu, dużo wina, dużo śmiechu, jeszcze więcej dobrego jedzenia i najlepsze towarzystwo pod słońcem.
Tym razem padło na… Weronę — jedno z najbardziej romantycznych miast we Włoszech. No bo z kim jechać do najbardziej romantycznego miejsca, jeśli nie z przyjaciółkami?
I uwierzcie, nawet jeśli historia „Romea i Julii” nie wyciska Wam łez, Werona i tak Was zachwyci 💕
Wylot z Wrocławia i dojazd do Werony
Z Wrocławia poleciałyśmy do Bergamo — klasyka city breaków! Lot szybki, bezproblemowy, a my po wylądowaniu na Orio al Serio (BGY) od razu urządziłyśmy sobie małe włoskie „Buongiorno”: pierwsza kawa, pierwsze cornetto i pierwsze „ooo, jak tu pięknie!”.
I teraz ważna sprawa, której my nie ogarnęłyśmy na czas (a mogłyśmy wrócić biedniejsze o 200 euro 😅).
W poprzednim artykule Babski weekend: Bergamo-Mediolan- Varenna-Bellagio — przewodnik i porady polecałam Wam kartę IO VIAGGIO — absolutny hit, jeśli poruszacie się po Lombardii.
ALE!
Werona nie leży w Lombardii, tylko w regionie Veneto (Wenecja Euganejska), czyli… IO VIAGGIO tutaj nie obowiązuje.
My oczywiście dzielnie pojechałyśmy do Werony na tej karcie, żyjąc w błogiej nieświadomości — i tylko cudem uniknęłyśmy mandatu. A we Włoszech mandat to nie przelewki: od 200 euro wzwyż. Pomyślcie, ile to butelek prosecco! 😭🍾
Dlatego polecam zrobić to tak, jak powinno się zrobić: w Bergamo kupić zwykłe bilety Trenitalii i w pełni legalnie, bez stresu, ruszyć pociągiem do Werony. Podróż trwa ok. 1,5 godziny i jest bardzo wygodna — zwłaszcza jeśli nie siedzisz na walizce, wypatrując kanara jak wrogiego snajpera. 😄
Werona — miasto, w którym łatwo się zakochać
Werona leży idealnie między Bergamo a Wenecją. To świetna baza wypadowa, ale samo miasto ma tyle uroku, że bez problemu wypełnicie tu cały weekend.
Spaceruje się tu bajecznie: wąskie uliczki, pastelowe kamienice, maleńkie placyki i rzeka Adyga wijąca się przez miasto… aż chce się zgubić bez mapy. Ja to po prostu uwielbiam!


Arena di Verona — amfiteatr, który wciąż żyje
Pierwsze, co zobaczyłyśmy po wyjściu z dworca i krótkim spacerze do centrum, to… potężna Arena di Verona. To trzeci największy amfiteatr w całych Włoszech — starszy nawet niż Koloseum!
Najfajniejsze jest to, że arena wciąż działa jako teatr. Latem odbywają się tu słynne opery — wśród setek małych lampek, które widzowie zapalają na początku spektaklu (totalnie magiczne!).
Warto wejść do środka, choćby po to, żeby zobaczyć, jak ogromna jest cała konstrukcja i jak pięknie prezentuje się Piazza Bra z góry.


Romeo i Julia — historia, która (nie) wydarzyła się naprawdę
No dobrze — czas na obowiązkowy punkt wycieczki. W Weronie wszyscy mówią o Romeo i Julii. I choć to fikcja literacka, to klimat miasta sprawia, że można poczuć się jak w renesansowej powieści o zakazanej miłości.
Casa di Giulietta — dom Julii
To jedno z najbardziej zatłoczonych miejsc w Weronie, naprawdę, myślałyśmy, że po prostu sobie wejdziemy na dziedziniec, a tu się okazało, że sprawa nie jest taka prosta 🙂 Jeśli już uda Wam się przecisnąć przez tłum, w środku czeka na Was:
- dziedziniec z balkonem,
- posąg Julii,
- ścianę pokrytą tysiącami liścików od zakochanych,
- możliwość wejścia na słynny balkon.
Jak wejść do środka i na balkon?
To ważna sprawa, bo wiele osób myśli, że cały dziedziniec jest płatny — a to tylko pół prawdy. Już wyjaśniam! Wejście na sam skwer/dziedziniec jest całkowicie darmowe. Dopiero wejście do wnętrza domu Julii i na balkon wymaga biletu.
Bilety można kupić online lub w kasie tuż obok wejścia, ale… naprawdę polecam opcję online. Chętnych jest tyle, że bilety w kasie często się kończą. Kupując wcześniej, macie wejście na konkretną godzinę, osobną kolejkę (duuużo krótszą!) i większą szansę na zdjęcie bez miliona osób w tle.
Na balkon wchodzi się w małych grupach, więc czasem trzeba chwilę poczekać. Czy warto kupić bilet? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Cena jest dość wysoka jak na tak niewielką atrakcję, a samo wnętrze domu Julii nie robi dużego wrażenia — pomieszczenia są prawie puste, a balkon od środka wygląda jak zwykły, mocno zużyty balkon w starej kamienicy (zdecydowanie lepiej prezentuje się od strony dziedzińca).
Plusem płatnego biletu jest jednak to, że osoby z rezerwacją wchodzą wcześniej niż zwiedzający „darmowi”, więc między jedną grupą a drugą macie chwilę, by zrobić zdjęcia na dziedzińcu bez tłumu. No i najważniejsze — z biletem omijacie gigantyczną kolejkę, a wierzcie mi, potrafi być naprawdę ogromna!
Dlaczego wszyscy dotykają piersi Julii?
Legenda mówi, że dotknięcie prawej piersi posągu Julii przynosi szczęście w miłości. Efekt? Piersi są tak wypolerowane, że błyszczą jak złoto. My też dotykałyśmy — bo czemu nie? 😅






Co jeszcze zobaczyć w Weronie?
- Ponte Pietra – Najpiękniejszy most w mieście — idealny o zachodzie słońca.
- Castel San Pietro – Na górę można wejść pieszo albo wjechać kolejką. Widok na całe miasto — bajka!
- Piazza delle Erbe – Kolorowy, żywy plac pełen straganów, barów i małych kawiarenek. Idealny na spritz o 12:01.
- Piazza dei Signori – Znany też jako „salon Werony”. Przepiękny, elegancki, otoczony renesansowymi budowlami.


Jedzenie i wino — bo przecież jesteśmy we Włoszech
Werona to także świetna kuchnia. Koniecznie spróbujcie:
- past z ragu
- risotto all’Amarone (tak, z tym słynnym winem)
- gnocchi alla veronese
- lokalnego spritz Select zamiast klasycznego Aperola 😉
- tagliatelle con tartufo (makaron z truflami, mój absolutny faworyt)

Podsumowanie: czy warto?
Werona to idealne miejsce na babski wyjazd. Jest blisko Bergamo, a pociągiem dojedziecie stąd nawet na jednodniową wycieczkę do Wenecji — żałujemy, że nie miałyśmy na to czasu! Miasto jest romantyczne, klimatyczne, pełne atrakcji i świetne do spokojnych spacerów, kulinarnych zachwytów i wieczornego wina 💕
Ostrzegam tylko o jednym: Werona jest tak urocza, że będziecie chciały wrócić. I to szybciej, niż myślicie!
