Wygrzej się z dziećmi na Fuerteventurze – słońce, plaże i rodzinna przygoda

Na Fuerteventurę postanowiliśmy polecieć w marcu – po kilku miesiącach zimna i szarości zapragnęliśmy uciec w miejsce, gdzie można w końcu zdjąć kurtki, poczuć ciepły piasek pod stopami i zobaczyć jedną z Wysp Kanaryjskich na własne oczy.

Jeśli też marzycie o miejscu, gdzie słońce świeci przez cały rok, a dzieci mogą bawić się w piasku od rana do wieczora — Fuerteventura to strzał w dziesiątkę. To wyspa, na której czas płynie wolniej, ocean mieni się odcieniami turkusu, a wiatr przynosi przyjemne orzeźwienie nawet w gorące dni. Choć… z tym wiatrem bywa różnie — o tym trochę dalej.

Jak polecieć na Fuerteventurę?

Wyspy Kanaryjskie w okresie wysokiego sezonu (mniej więcej od listopada do kwietnia) potrafią być dość drogie, dlatego przed zakupem biletów warto porównać ceny – zarówno bezpośrednich lotów, jak i gotowych ofert biur podróży.

Sprawdź loty u popularnych przewoźników (np. Ryanair, WizzAir, Enter Air), ale też zajrzyj na strony Rainbow, Itaki czy TUI – często oferują czartery w atrakcyjnych cenach.

Nam akurat trafiła się świetna oferta z biura podróży, w której pakiet lot + hotel + wyżywienie wyszedł taniej, niż gdybyśmy organizowali wszystko samodzielnie. Dodatkowy plus? Brak stresu przy planowaniu – z dziećmi to naprawdę duży atut!

Kiedy najlepiej lecieć na Fuerteventurę z dziećmi?

Lecieliśmy w marcu i był to świetny wybór. Temperatury w dzień sięgały 25°C, wieczory były ciepłe, ale nie upalne — idealne na rodzinne spacery po promenadzie. Generalnie wiosna i jesień to najlepszy czas na wyjazd.

Zimą też jest ciepło, choć wiatr potrafi dać o sobie znać (Fuerteventura to przecież wyspa surferów!). Latem bywa gorąco, więc jeśli podróżujesz z maluchami, lepiej postawić na luty–maj lub wrzesień–listopad.

Z Polski lot trwa około 5–5,5 godziny, więc spokojnie da się przetrwać nawet z dziećmi – szczególnie jeśli masz w zanadrzu kolorowanki, przekąski i bajki offline.

Fuerteventura z dzieckiem – gdzie spać?

Jeśli szukacie spokojnego miejsca na rodzinne wakacje, z dala od imprezowych kurortów i tłumów, to południe wyspy będzie idealne. Costa Calma, która – zgodnie z nazwą – naprawdę jest spokojna („calma” po hiszpańsku znaczy „spokój”). To jedna z najbardziej osłoniętych od wiatru części wyspy, a jej szerokie plaże i turkusowa woda tworzą idealne warunki na relaks z dziećmi. W tej okolicy znajduje się też Jandía – jeszcze bardziej wysunięta na południe, z długą promenadą i widokiem na ocean, ale wciąż bez zgiełku – to właśnie tutaj się zatrzymaliśmy .

Wybraliśmy hotel Fuerteventura Princess i to był strzał w dziesiątkę – polecamy! Hotel ma bezpośrednie zejście na plażę, więc z wózkiem czy dziećmi w ręczniku można zejść prosto z pokoju na piasek. Dodatkowy plus – podgrzewany basen dla dzieci, dzięki czemu nawet w wietrzniejsze dni córka mogła się kąpać bez marudzenia.

Sam kompleks jest zbudowany tak, że wiatru praktycznie nie czuć – co na Fuerteventurze jest ogromnym atutem. Leżąc przy basenie, można naprawdę zapomnieć, że to wyspa znana z wiatrów.

A teraz najlepsza ciekawostka – dosłownie obok hotelu, przy skałkach, mieszka sobie cała kolonia wiewiórek berberyjskich. Są przesympatyczne i odważne – podchodzą bardzo blisko i z radością chrupią orzeszki z ręki. Córka była zachwycona! To taka mała, naturalna atrakcja tuż obok hotelu, o której nie wspominają foldery biur podróży.

Plaże Fuerteventury , które pokochają dzieci i dorośli

Fuerteventura słynie z plaż – i to nie byle jakich. Długie, piaszczyste, często niemal puste, z turkusową wodą i złotym piaskiem. Naszym numerem jeden została Playa del Castillo w Caleta de Fuste. To plaża idealna dla rodzin – bez fal, z płytką wodą, w której maluchy mogą bezpiecznie się pluskać. Obok promenada, place zabaw i kawiarnie z najlepszymi lodami (testowaliśmy!).

Druga perełka to Playa de Sotavento w Costa Calma – szeroka, piaszczysta, z lagunami tworzącymi się przy odpływie.

Warto też zjechać trochę dalej – do Playa de Esquinzo (spokojna i urokliwa) albo na dziką, surową Playa de Cofete. Ta ostatnia to miejsce, gdzie czujesz się jak na końcu świata. Droga wiedzie przez góry i szutrowy trakt, więc przyda się auto. Ale kiedy staniesz na klifie i zobaczysz bezkres oceanu – gwarantuję, że powiesz: warto było.

Ciekawostka z plaży: Znacie nasze „polskie” parawany? Tak, te, którymi nad Bałtykiem chronimy się przed wiatrem… albo budujemy swoje małe „plażowe królestwa”? Na Fuerteventurze robi się to zupełnie inaczej!

Mieszkańcy (a właściwie plażowicze) budują okrągłe gniazda z wulkanicznych kamieni, które można znaleźć tuż przy brzegu. Wygląda to niesamowicie. W środku takiego „gniazdka” można się schować przed wiatrem, rozłożyć ręcznik i cieszyć się słońcem, nie będąc co chwilę przysypywanym piaskiem. Pomysł genialny w swojej prostocie i zdecydowanie wart wypróbowania!

Wakacje na Fuerteventurze z dzieckiem – co zobaczyć i gdzie jechać?

Oasis Wildlife Park – hit wśród dzieci

Postanowiliśmy zrobić sobie przerwę od plażowania i basenu. Wynajęliśmy auto i pojechaliśmy do Oasis Wildlife Park w La Lajita. To ogromny ogród zoologiczno-botaniczny – trochę zoo, trochę dżungla, trochę safari – cudo!

Córka była zachwycona karmieniem żyraf i wielbłądów (tak, można podać im liście prosto z ręki!), pokazem lwów morskich. My doceniliśmy cień palm i fakt, że po całym parku kursuje mały pociąg – po kilku godzinach chodzenia to wybawienie. Fantastyczną atrakcją była też przejażdżka na wielbłądach!

Zdecydowanie warto zarezerwować na ten park cały dzień – to jedna z najlepszych rodzinnych atrakcji na wyspie.

Wydmy Corralejo

Jednym z miejsc, które zapadło nam w pamięć, są wydmy Corralejo. Wyglądają jak mała Sahara – góry piasku ciągnące się po horyzont, a w tle błękit oceanu. Córka szalała, turlając się po piasku, a my robiliśmy setki zdjęć, bo trudno uwierzyć, że to wciąż Europa.

Mała rada: Wydmy są bardzo, bardzo wietrzne więc polecam wziąć dzieciakom opaski na uszy/lekkie czapeczki, okulary (bo nie ma nic gorszego niż piach w oczach) i jakąś wiatrówkę 🙂

Spacer do latarni w Morro Jable

Na południu wyspy z kolei zakochaliśmy się w Morro Jable. To urocze miasteczko z długą promenadą prowadzącą aż do latarni morskiej. Spacer plażą był czystą przyjemnością – po drodze laguna z ptakami, szeroka plaża i na końcu… zasłużone lody w kawiarni z widokiem na ocean. Czasem naprawdę do szczęścia nie trzeba nic więcej.

Playa de Cofete – dziko, surowo i nie do zapomnienia

Tu kończy się cywilizacja 🙂 Droga prowadzi serpentynami przez góry, momentami przypominając księżycowy krajobraz. Widoki zapierają dech – z jednej strony góry, z drugiej ocean aż po horyzont.

Plaża sama w sobie jest spektakularna, ale też nieprzewidywalna i niebezpieczna – silne prądy i wysokie fale sprawiają, że kąpiel nie jest tu wskazana ani dla dorosłych, ani tym bardziej dla dzieci.

To miejsce warto odwiedzić dla samych widoków i klimatu – dzikiego, nieujarzmionego, jakby czas się tu zatrzymał.
A po drodze, przy jednej z zakręconych górskich dróg, możecie spotkać… osiołka, który stał się lokalną atrakcją. Cierpliwie pozuje do zdjęć i chętnie przyjmuje marchewki od turystów.

Fuerteventura – surowe piękno, które warto zobaczyć choć raz

Fuerteventura to zupełnie inna wyspa niż te, które zazwyczaj kojarzymy z wakacjami. Nie znajdziecie tu gęstych palmowych lasów ani soczyście zielonych łąk (jak np. na Teneryfie czy Gran Canarii). To wyspa wulkaniczna, pełna kontrastów – surowa, „księżycowa”, z górami przypominającymi krajobrazy z innej planety.

Początkowo może wydawać się pusta, a nawet trochę dzika, nudna, ale właśnie w tym tkwi jej magia. Nie każdemu przypada to do gustu, znam ludzi, którzy Fuerteventurę kochają i chętnie wracają, ale znam też takich, którym wyspa zdecydowanie się nie spodobała – ja jestem pośrodku 🙂

Fuerteventura z dzieckiem, czy to dobry pomysł? Zdecydowanie tak! Czy wrócimy? Raczej nie, ale z pewnością warto zobaczyć Fuerteventurę z dziećmi choć raz w życiu – żeby poczuć jej spokój, surowe piękno i ten niepowtarzalny klimat miejsca na końcu świata.